Menu

Gościmy

Odwiedza nas 5 gości oraz 0 użytkowników.

Licznik odwiedzin

 
 
 
 

Po skończonych świętach wyruszył Jezus z Tirzy z Łazarzem  uczniami w dalszą podróż do Judei. Szedł tą drogą, którą Józef i Maryja szli do Betlejem; wprawdzie nie tymi samymi ścieżkami, lecz tą samą okolicą przez góry w bok od Samarii. - Pewnej nocy widziałam, jak wchodzili na wysoką górę. Noc była jasna, łagodna; nad okolicą unosiła się kroplista mgła. Jezus miał przy Sobie około osiemnastu towarzyszy; szli ścieżką po dwóch, jedni z przodu, inni z tyłu, a niektórzy razem z Jezusem. Jezus przystawał często, rozmawiał lub modlił się; gdyż droga do tego się nadaje. Szli tak przez większą część nocy, a nad ranem odpoczęli i posilili się nieco. Potem szli jeszcze przez góry, gdzie było zimne powietrze, nie wstępując po drodze do żadnych miast.


Niedaleko Samarii widziałam przy Nim mniej więcej sześciu uczniów, gdy pewien młody Samarytanin rzucił się w czsie drogi do nóg Jezusowi i mówił: „Zbawco ludzkości, który chcesz uwolnić Judeę i przywrócić do dawnego stanu" itd. Mniemał on, iż Chrystus założy jakieś światowe królestwo, dlatego też prosił Go usilnie o przyjęcie i urząd przy Nim. Młodzian ten był sierotą, odziedziczył po ojcu wielki majątek i sprawował w Samarii urząd. Jezus był dlań bardzo uprzejmy, i powiedział mu, że za ponownym przybyciem wskaże mu, co ma czynić; że podoba Mu się jego dobra chęć i pokora, i nie może temu, co mówi, nic zarzucić. Jezus dobrze wiedział, że młodzieniec ten przylgnął do swych bogactw, i wiedziałam, że dopiero wtedy powie mu, co ma czynić, gdy wybierze wszystkich Apostołów, by mu przy tej sposobności dać naukę. Młodzieniec ten przyjdzie w przyszłości jeszcze raz do Jezusa, a to też jest opisane w Ewangelii.

 

Wieczór przed szabatem przybyli do gospody pasterskiej, leżącej między dwiema pustyniami, a odległej od Betanii około czterech do pięciu godzin drogi. Tu nocowała Maryja i święte niewiasty, gdy przed chrztem podążyły do Jezusa do Betanii. Zebrali się tu pasterze z okolicy, przynosząc podarunki i żywność. Gospoda była przerobiona na miejsce modlitwy, zapalono lampę i wszyscy w tym miejscu pozostali, a Jezus nauczał tu i święcił szabat. W czasie tej samotnej i przykrej drogi był Jezus także w miejscu, gdzie Maryja podczas podróży do Betlejem tak bardzo zmarzła i zaraz potem uczuła się cudownie ogrzaną.

 

Jezus spędził cały szabat z uczniami wśród pasterzy, którzy byli bardzo uszczęśliwieni i wzruszeni; lecz i Jezus wydawał się swobodniejszy między niewinnymi i prostymi ludźmi. Po szabacie udał się Jezus do Betanii, oddalonej stąd o cztery godziny drogi.

 

Pan Jezus nieustannie pragnie scalać naszego rozbitego ducha. Kiedy modlimy się: „Panie Jezu, potrzebuję Twojej pociechy”, On pozwala doświadczyć swojej obecności. Kiedy mówimy: „Panie Jezu przypomnij mi swoje obietnice” prowadzi nas do słów Pisma świętego. Kiedy skarżymy się: „Panie, czuję się tak bardzo opuszczony”, napełnia naszą pustkę swoją miłością.